Na Dobranoc mała retrospekcja... Moje życie w ciągu ostatnich dwóch lat nabrało dzikiego tempa.Tak sobie wczoraj myślałam nad tym całym szaleństwem, które ma miejsce w moim świecie od zawsze i przypomniała mi się sytuacja z przed roku, z resztą jedno z wielu magicznych i autentycznych wydarzeń jakie miały miejsce podczas moich dni na tym ziemskim padole do tej pory.
Do brzegu Dasza do brzegu - ECH tyle mam do przekazania a muszę to streścić w paru zdaniach ;)
A to było tak ... Lipiec 2013 popołudnie ... Muszę pilnie odebrać córeczkę od rodziców, a tkwię w pracy i nie ma szans żebym szybko tam dotarła. Chcę już biec na autobus gdyż funduszy na inny środek transportu brak, kiedy moja szefowa nalega żebym koniecznie zamówiła taksówkę.Stanowczo odmawiam jeden raz, drugi i trzeci.W ogóle nie było to do niej podobne dosłownie zmusiła mnie do tej jazdy i sama nie wie dlaczego do tej pory. Po chwili chłodnej analizy ulegam i ... Zaczyna się podróż do mojego wnętrza.Taksówkarz na starcie oznajmia, że moja przejażdżka tą taksówką właśnie z nim, nie jest żadnym przypadkiem, bo czegoś takiego jak przypadek nie ma. Zdenerwowana sprawdzam czy drzwi nie są przypadkiem ;) zablokowane, bo pan wydaję mi się delikatnie mówiąc dziwny. Czy ewentualnie mogę skakać jakby co na ulicę, okazuję się że nie są... Postanawiam dać panu szansę.Taksówkarz o dziwo! zaczyna mówić na głos rzeczy o których wiedziałam tylko ja, moja dusza i mózg. Informację których nie znał nikt. Powiedział mi również, że nie uszczęśliwię nikogo z mojego otoczenia, jeśli nie zacznę sprawiać szczęścia samej sobie. Oznajmił mi ,że to początek wielu szybkich zmian w moim życiu, że doświadczę jeszcze wiele dobrego, a on ma mnie tylko powiadomić, że Bóg mnie słucha... no właśnie pojawia się tu kwestia Boga. Dzień wcześniej żarliwie się modliłam, prosiłam o pomoc, był to moment dużego zakrętu emocjonalnego w moim życiu. Na drugi dzień spotkałam pana taksówkarza, który czytał mnie jak białą księgę jednocześnie ładując niesamowitą energią. Nie mam pojęcia co tam zaszło, kto to był, co to miało oznaczać. Wiem jedno, wrażenia emocjonalne było nie do opisania a uśmiech z twarzy nie schodził mi przez tydzień. I do tej pory z tyłu głowy mam zasadę - CHCESZ USZCZĘŚLIWIĆ INNYCH ZACZNIJ OD SIEBIE. Dopóki nie spotkałam tego pana, w ogóle tego nie rozumiałam. Zostawiam Was z tym pomyślcie sobie trochę. Dobranoc
p.s. miesiąc później dowiedziałam się, że jestem w ciąży :) najpiękniejszy dar !

Nie możesz dać komuś czegoś, czego nie masz ;)
OdpowiedzUsuńDokładnie tak, ja też staram się zmienić siebie żeby uszczęśliwić moich najbliższych, ale jest to bardzo trudne. Ale czy uśmiech i radość na ich buziach to nie jest najlepsza nagroda za ciężką prace?
OdpowiedzUsuńFajne !!!
OdpowiedzUsuńŚwięte słowa! Za każdym razem jak słyszę tę historię mam ciarki.
OdpowiedzUsuńŚwietnie napisane, czyta się wspaniale. Czekam na dalszy ciąg wydarzeń :)
OdpowiedzUsuńUśmiech moich najbliższych jest bezcenny :) i postaram się by gościł na ich twarzach jak najczęściej! Pauli Bolko ja też ! ale miałam jeszcze ciekawsze zdarzenia w życiu :)
OdpowiedzUsuń