Muszę Wam przypomnieć jak wyglądam:) Dlatego wstawiam kilka boskich fotografii! A co nie mogę;)? Tyle czasu mnie nie było, tyle przemyśleń, tyle nowych wrażeń. Kochani! Budda nauczał, że największymi wrogami człowieka są pragnienia i przywiązywanie się do przedmiotów materialnych (bądź niematerialnych). One są przyczyną cierpienia. Przyjrzyjcie się swojemu życiu pod tym kątem. Zauważycie zapewne, że większość problemów i rozczarowań jest spowodowane którąś z tych dwóch rzeczy.
Po co to komu? Ostatni czas skłania do takich obserwacji. Nawet pod kątem mojej córki. Co roku stawałam na rzęsach, żeby dostała wszystkie rzeczy z listy, nakręcając się jak dzikus. Niepotrzebne nerwy tylko po to, żeby dziecko dostało tyle prezentów, żeby nie chciało się jej już otwierać tych ostatnich... Obłęd, szaleństwo... Co ja chciałam dziecku przekazać? Przyczyniałam się do rozwoju w tym małym człowieku, pożądania rzeczy materialnych. Usprawiedliwiam się przed sobą, że chciałam jej wynagrodzić, że nie mieszkamy już z tatą... Przecież tak się nie da, bólu nie ukoją setki zabawek, tylko troska i rozmowa. Człowiek jednak ma prawo się pogubić, jeśli sam miota się jak ryba w sieci. Na szczęście nie zepsułam jej doszczętnie, jeszcze będą z niej ludzie:)
W tym roku postanowiłam kupować z głową. Postawię na magię świąt! Na to czego ja w nich szukam. Prawdziwego ducha świąt wskrzeszę, może uda mi się sprawić, że kiedy dorośnie nie będzie wyobrażała sobie świąt bez mamy:)
Ja nie jestem wymagająca:) Nad dobra materialne przekładam kontakty z ludźmi:) To mi daje siłę i radość. Tak jak pisałam wcześniej, trochę zanika bezpośrednia forma kontaktu, ale staram się ja kultywować:)
Ostatnio dobry czas. Ludzie kierują w moją stronę masę komplementów. A ja jak zawsze nie umiem ich przyjąć. Zawsze brzmi to dla mnie jak super żart. Dlaczego tak ciężko człowiekowi uwierzyć, że jest w nim coś co warto skomplementować? Wielu ludzi na całym świecie każdego dnia boryka się z zaniżoną samooceną. Tworzą w umyśle spaczony obraz samego siebie, niczym w krzywym zwierciadle widzą swoje najmniejsze nawet wady, powiększone do groteskowych rozmiarów. Wszyscy mają Mambę;) mam i ja! Postaram się patrzeć na siebie łaskawszym okiem. Jak to kiedyś mawiali w platformie - " By żyło się lepiej". I tu możemy przejść dalej - Wybory:) No czegoś takiego dawno nie było. Meksyk w Polsce. Czy się tym przejmuję? Nie. Czy mnie to obchodzi? Nie. Jak już wcześniej pisałam, wiara w zmiany jest naiwna. Z czego niby Ci politycy mają Nam dać jeśli kana jest pusta? Mają dodrukować, ukraść, zrobić na drutach? Na Boga tu potrzeba takich zmian, o jakich się Nam nie śniło i dużo czasu upłynie zanim coś drgnie. Oczekiwanie, że jakakolwiek partia rządząca, zmieni stan moich finansów, zakończyłam z dziesięć lat temu. Partia, która jest u władzy ma za zadanie wspiera siebie i rodzinę;) Takie jest życie, i postawa szlachecka raczej już nie występuje. Chyba, że ktoś chce być gwiazdą, wtedy głosi puste słowa, za którymi nigdy nie pójdą żadne czyny. Jedyna osoba, która zaczęła spełniać swoje obietnice to sławny Janusz Korwin - Mikke... Ogólnie nie zgadzam się z jego polityką i programem, ale przynajmniej jest słowny;) Wybory nie były moim konikiem w ostatnich dniach. Był nim mój syn! Biedaczek rozchorował się na zapalenie oskrzeli i nie mógł tego zwalczyć. Apteka pochłoneła prawie pół pensji! A kart stałego klienta nie mają! - skandal swoją drogą, bo czuje się tam tak swojsko jak w piekarni u pani Halinki, lub warzywniaku u pani Asi. Na dzień dzisiejszy sytuacja opanowana. Ostatnie dwa tygodnie były naprawdę ciężkie. Zmęczenie odebrało mi siłę i chęć do czegokolwiek:) Cel był jeden uzdrowić małego. Wyobraźcie sobie, że Pokusiłam się nawet i zrobiłam synkowi mleko jaglane;) Sama je przygotowałam, sama ja! Żadna ze mnie eko mama;) z reguły nie komplikuje sobie życia,ale stwierdziłam czemu nie! Jeśli ma to pomóc mojemu maleństwu... Jak poszło? Syn dostał takiej alergii z sapką, że zapamiętam to na długo. Czasami nie warto wypruwać sobie flaków, i za bardzo się starać, bo EFEKT może być odwrotny od oczekiwanego...
Nie było mnie z Wami, tęskniłam, płakałam, ale rodzina mnie wzywała niczym armia. Tak Tak... Mój partner ma ostatnio nastój melancholijny, także trzeba korzystać, przytulać, wspierać:) Życie z tą moją trójką Drombo potrafi tak sponiewierać, ze cieżko to sobie wyobrazić uwierzcie!. A ja i tak w sekundę potrafię wstać otrzepać się i płynąć na różowej chmurce! :)
Obiecuję, że jutro znowu się tutaj spotkamy!:)
Dobranoc
Wasza Daszeńka



