Ostatnie dni aktywne do granic możliwości. Jestem matką i moim zadaniem jest je przekraczać i to robię:) Mój syn dzielnie walczy z zapaleniem oskrzeli, z uśmiechem na twarzy wręcz, to i ja mogę powalczyć ze światem. Co miłego mnie ostatnio spotkało? Zacznę od tego, że najbardziej mnie cieszą uśmiechy moich dzieci:) Naprawdę to mnie jakoś nakręca, tak jakby wszczepiały mi tym pod skórę baterie, które zaczną działać jak cierpliwość będzie się kończyła. Następnie odbyłam bardzo miłe rozmowy z wieloma osobami, przypadkowo napotkanymi po drodze:) Co mi szkodzi zagadać, kocham ludzi, wymiany poglądy, świeże spojrzenie nie moje dylematy jak najbardziej mi się przyda! Siedząc w czterech ścianach, ciężko o jakiś większy rozwój intelektualny, kulturalny. Nie oszukujmy się, nie ma czasu czasami się uczesać , co dopiero czytać Mickiewicza. Oczywiście zaraz odezwie się chór mam, które ogarniają wszystko i w ogóle nie wiedzą o czym piszę. U mnie tak to wygląda. Kwestia moich wyborów życiowych, nie brałam udziału w wyścigu szczurów, zawsze chciałam czuć się wolna. Rodzice też niestety nie są miliarderami choć powinni bo to bardzo ciekawi ludzie:) Facetów też zawsze wybierałam sercem nie rozumem i nadal twierdzę, że jaka by ta miłość nie była, i tak uskrzydla. Są upadki i wzloty. Radość kiedy razem pokonujemy przeszkody - BEZCENNA.
Nie mam możliwości dysponowania pieniędzmi na spontanie, nie mam kucharki, niani, sprzątaczki... Co trochę mi doskwiera, bo chętnie bym skorzystała z ich pomocy, zajęła się sobą, a później spacerując z dziećmi po parku, pokazywałabym innym mamom, że macierzyństwo to same blaski :)
Niestety jest trochę cieni. Szczególnie jeśli twoje dziecko to hajdik, alergik, niejadek, jak już wspominałam w artykule jakiś czas temu jest SZTOS. Dziecko zabiera każdą sekundę i trzeba mu ją dać odkładając na później swoje potrzeby. Jeśli dochodzi do tego finansowy stres, nadchodzi kryzys! Kryzys związku, kryzys we własnym wnętrzu, rozbicie! Jak utrzymać relacje na prawidłowym poziomie? Jak dbać o więź miłość, kiedy masz ochotę albo uciec, albo spać... Trzeba dużo rozmawiać, choć czasami ma się wrażenie, że rozmawia się ze słupem lub ścianą. Nie szkodzi, trzeba próbować. Nie bójcie się też prosić o pomoc. Mówić, że nie dajecie rady, mówić to głośno i wyraźnie! Macie do tego prawo. Każdy człowiek jest inny i ma inny próg wytrzymałości, inne umiejętności. Nie musicie być doskonałe. Czy coś takiego w ogóle istnieje? Kiedy patrzę na moje dzieci to jestem taka dumna z siebie! Miałam odwagę sprowadzić je na ten świat i wziąć za nie odpowiedzialność. Teraz już będzie z górki:) Nie jestem doskonała, czasami się gubię, czasami mi się nie chce. Zdarza się, że krzyczę, złoszczę się i tupie nogami jak pięciolatka! Nic na to nie poradzę taka właśnie jestem. Miłości do moich dzieci ma tyle, że świat by zalało jakbym pękła:) Natomiast czasami mam ochotę roznieść dom, jak wyprowadzają mnie z równowagi, do tego dołączy się Michu z jakąś wrzutką w stylu: " O widzę, że jednak nie poskładałaś prania. Ty w ogóle byłaś dzisiaj w domu, bo wygląda jakby Cię nie było" No i cóż zaczyna się tak zwany Dym :)
Na szczęście są to tylko momenty. A tak naprawdę Bogu dziękuję za to co mi dał. To chyba najpiękniejsze co można w życiu przeżyć: Miłość Prawdziwa i Macierzyństwo. Minus taki, że traci się trochę kontakt z otoczeniem, przyjaciółmi, ludzie przestają mieć czas:) Nie dziwię się, kto by chciał siedzieć z bandą rozdartych dzieciaczków;) Także nie potępiam, ja też najbardziej akceptuje swoje dzieci:) Życie daje Ci co chcesz z niego wziąć :) Ja po części swoje wzięłam!
Dobranoc!
P.S. Zapraszam do obserwowania mojego profilu na Instagramie. Tam realizuję swoje marzenie o byciu fotografem:) http://instagram.com/dariaawariadaria/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz