11/25/2014

PRZYSZŁA KRYSKA NA MATYSKA!


Obudziłam się dziś w dość kiepskim nastroju. Nie lubię się nad sobą użalać, ale na chwilę dopadła mnie jesień. Każdego kiedyś coś dopada. To norma, grunt to umieć sobie z tym poradzić:) Odłączyłam się na chwilę od świata zewnętrznego. Żeby pomyśleć, trochę odsapnąć. 
Staram się nie zbierać w sobie zawiści i złości. Wkurza mnie jednak, że bogaci mogą więcej. Dzieci rywalizują ze sobą, kto lepiej mieszka, ma lepsze zabawki, ciuchy. Siedmiolatki potrafią być bezwzględne jak dorosła osoba. Jaki wzorzec w domu, takie zachowanie dziecka. Czy osoby na szczycie, muszą patrzeć z góry na resztę społeczeństwa? Rośnie nowe pokolenie ludzi, którzy mogą więcej. 
Kiedyś dzieci biegały na świeżym powietrzu całymi dniami. Trzepak, guma, piłka, skakanka, kreda. To najlepszy zestaw jaki można było mieć. Co się liczyło? Interakcja z ludźmi, ważne żeby należeć do fajnej paczki! Bosh! Pamiętam jak biegałam po drzewach, przemierzałam osiedle z bandą i byłam po prostu dzieckiem. Takim zwykłym, umorusanym, komórki i innych cudów dzisiejszych. Ten świat był o wiele prostszy chyba. Rozumiem, że czasy się zmieniły, ale czy dzieci od najmłodszych lat muszą brać udział w wyścigu szczurów? Nie da się tego zmienić, taki jest dzisiejszy świat. Nie uchronię moich dzieci przed tą walką, ale postaram się je tak wzmocnić, żeby same odróżniały kto i co jest warte zachodu, a co jest ściemą.
Miałam przyjemność kursować dziś w godzinach szczytu autobusem. Wszyscy ludzie smutni, szarzy. Głowy spuszczone w dół. Zmęczeni, przepracowani, zestresowani. Próbują nadążyć za tym konsumpcjonizmem. Zarobić na dobra doczesne. Za pasem święta, także trzeba się finansowo spiąć i cała radość ze zbliżających się świąt ulatuje:)
Jedno mam życie i nie zmarnuje go na takie smętne przemyślenia. Czasami muszę trochę pomarudzić a co! Mam w okół siebie ludzi, którzy na jedną osobę mają taki fundusz miesięczny na cztery i co? I źle im na świecie, ciągle na coś narzekają i mają doła. Do jasnej anielki czy ludziom da się dogodzić kiedyś? Czy zawsze znajdą powód do narzekania? Kiedy dogania szara rzeczywistość, czasami ma się ochotę rozłożyć ręce i się rozpłynąć. Mam dzieci, odpowiedzialność i nie mogę sobie pozwolić na zbyt długi stan odpływania:) To taki motor do działania. Wszystko co robię dla siebie, tak naprawdę jest dla nich. Nie unikną wyścigu szczurów, ale mają mnie Matkę Wojowniczkę! Mogą na mnie zawsze polegać.
Kiedy tak wracałam do domu popołudniową porą, może trochę zmęczona ale nie szara;) Miałam w głowie jedną myśl. W domu czeka na mnie moja kochana rodzina. Zaraz ich przytulę, napijemy się herbaty:) Powitały mnie słowa córeczki: " Mamusia! Gdzie Ty byłaś bardzo tęskniłam!" Za 15 minut rozpętała burzę, ale jak to się ma do tej siły, którą mam dzięki niej każdego dnia!

Dobranoc!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz