Dziś pogadamy o samoocenie. Jak u Was z tym tematem? Z moich obserwacji wynika, że kobiecie nie dogodzisz i już. Zawsze znajdziemy coś, co kuleje. Oczywiście tylko według nas;) Skąd to się bierze? Dlaczego tyle pięknych kobiet, ma takie kompleksy. Dlaczego pozwalają na to, żeby ktoś je gorzej traktował, tylko dlatego, że w swojej głowie, mają spaczony obraz swojej osoby. Przecież to jest naprawdę straszne. Jesteśmy karmione jakimiś bzdurami o kanonie piękna. Z ekranów, gazet, telebimów, spoglądają na Nas tysiące pięknych kobiet. Oczywiście wiemy, że one są zrobione przez sztab fachowców i po dużym retuszu. Jednak działa to na naszą wyobraźnie i zaczyna się. Ocenianie przez samą siebie, ocenianie przez rodzinę, koleżanki. Najgorszym katem dla samego siebie, jesteśmy oczywiście my same. Po co? Ja tu się tak mądrze, taka jestem oczytana i wyedukowana, a sama oceniam się zawsze bardzo surowo. Kiedy patrzę wstecz, miałam tak od zawsze. Co jest dziwne bo nigdy nie narzekałam na brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej. Może brzmi to nieskromnie, ale taka prawda:) Jak myślę obiektywnie o sobie stwierdzam, że naprawdę nie mam powodów do kompleksów, czy niskiej samooceny. Jestem normalną polską kobietą o duszy anioła;) I co z tego? Kiedy przychodzą gorsze dni, widzę się w krzywym zwierciadle chyba:) Może nie jestem tap madyl, ale da się to wytłumaczyć jakoś;) Dwójka dzieci i szara rzeczywistość. Może gdybym miała nianię, gosposię, sprzątaczkę i forsy jak lodu byłoby inaczej:) Codzienność jest taka, że nie ma czasu na robienie się na bóstwo. Bieg do szkoły, sklepu, opieka nad małym, sprzątanie, gotowanie, noszenie, usypianie, przychodnie, lekarze... aaa. I weź tu bądź seksowna, atrakcyjna:) Na Boga nie dajmy się zwariować. Wygląd to sprawa drugorzędna. Nasze wnętrze tworzy naszą siłę. Jeśli siebie doceniamy i kochamy, to inni także będą Nas kochać. I dostrzegać to co w Nas najlepsze. Tyle dziewczyn, kobiet, w różnym wieku zadręcza się, głodzi, niszczy swoje wnętrze, nie widząc tego co mają, kim są. Co jest wyznacznikiem piękna? Kto w ogóle ma prawo o tym decydować? Myślę, że każda osoba, która ma problem z samooceną, powinna albo wziąć się w garść, albo skorzystać z psychoterapii. Nie da się szczęśliwie żyć, nie mając pewności siebie i wiary w swoją wyjątkowość. Rujnuje to wiele sfer życia, nie tylko partnerską. Odbija się czkawką w pracy i we wszystkich relacjach miedzy ludzkich. Jestem kobietą, matką dwójki dzieci, zabieganą, zapracowaną. Mam prawo czuć się źle, wyglądać marnie;) oczywiście bez przesady. Nie namawiam do zapuszczania futra na nogach i do innych równie drastycznych kroków. Do wszystkiego trzeba podchodzić z dystansem i umiarem. Wybierać taki styl życia, który sprawia, że jesteśmy szczęśliwi. Miewam różne dni, ale staram się doceniać, że ma dwie nogi, jestem zdrowa, nawet niezłą mam twarz. A do tego w pakiecie sfiksowane wnętrze! Nigdy się ze sobą nie nudzę! SERIO:)
Dlatego dziewczęta! Przestajemy się porównywać z innymi, w lustro patrzymy z podniesioną głową, a jak coś nam nie pasuje to działamy. Nie załamujemy rąk, tylko się cieszymy! Z czego? Ze wszystkiego! Mnie cieszy moja rodzina i wspaniały mężczyzna!
Ważne, żeby pokochać siebie!
Dobranoc!

Dokładnie tak ...
OdpowiedzUsuń